Dobry ręczniczek nie jest zły

IMG-20150917-WA0005     No i się zaczyna jak w reklamie biura podróży rodzinka biegnąca na plażę mająca jeden cel - zajęcie miejsca. Tiaaaaaa śmiejemy się, ale taka jest niestety prawda. Hmmm a jak to wygląda w Grecji, czy faktycznie biegamy z dmuchanym krokodylem i szałem w oczach po plaży lub nad basenem. Z moich obserwacji wynika iż porzuciliśmy walkę na parawany, może dlatego że parawan trochę duży i nie mieści się w walizce. Jednak że jesteśmy narodem walecznym, przerzuciliśmy się z płachty materiału przyczepionej do kijków na coś bardziej wyrafinowanego. JES! Ręcznik. Różne kolory, rozmiary, materiały oj jest w czym wybierać, a co najważniejsze mieści się w torbie podróżnej. Pomimo znaków na plaży lub nad basenem  – prosimy nie rezerwować miejsc ręcznikami! – ludziska biegną i rzucają te frotowe kawałki na leżaczki w celu dokonania ‚rezerwacji’. Oj podziwiam ich, a w szczególności te osoby, które będąc na urlopie wstają o 5ej rano żeby rzucić ścierką o leżaczek. Parę razy kiedy byłam na Krecie wracałam z imprezy nad ranem, myślałam że wszyscy goście smacznie śpią. O jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam osoby kroczące raźnie z ręcznikami pod pachami w stronę basenu. Myślę – ok facet idzie popływać z rana. Super ! Aktywność fizyczna, trening, trzeba dbać o ciałko. No cóż z podziwem zerkam i co widzę, pan którego wzięłam za sportowca rzuca 3 ręczniki na leżaki nad basenem, przeciąga się leniwie, po czym wraca do pokoju. Oczywiście ma wrodzona ciekawość nie daje mi spokoju i postanawiam sprawdzić kiedy to pan ręcznikowy i jego rodzina będą korzystać z ‚zarezerwowanych’ leżaków. Okazuje się że owszem  korzystali z nich przez może godzinę w ciągu całego dnia. Niestety osoby, które faktycznie chciały poleżeć nad basenem odbijały się od ręcznikowych rezerwacji i musiały leżeć na ziemi. Z dnia na dzień gości wstających o 5 rano przybywało, z tego też powodu musiałam się przenieść na plażę, tam przynajmniej nikt nie rezerwował miejsca na piasku :)

Co w greckim kremie piszczy ?

   SONY DSCTak! To co panie uwielbiają – kosmetyki.  Z tego co się orientuję to w PL raczej nie mamy na rynku wielu przedstawicieli greckich marek kosmetycznych. Królują tutaj dwie marki Korres, a gdzieś w tyle pozostaje Bio Aroma.


https://www.bioaroma.gr/gb/

    Greckie kosmetyki są przebogatą mieszanką czynnych składników pochodzenia naturalnego. Bazują na wyciągach z roślin, produktach pszczelich i olejkach eterycznych. Produkty te są w 90% lub 100% naturalne, nie zawierają silikonów, parabenów, glikolu propylenowego i wszystkich tych super substancji, których współcześni ludzie się obawiają .

  Poszczególne produkty używane do wyrobu greckich kosmetycznych cudów oczywiście są certyfikowane. Kremy, balsamy, żele eksplodują mocą natury. W stylowych opakowaniach dostajemy porcję mikstury w wersji eko, bio, natural. Co najfajniejsze to można te kosmetyki nawet jeść, gwarantuję że po dokonaniu konsumpcji nic nam się nie stanie, dzięki naturalnym składnikom. Serio próbowałam i żyję. Działają zgodnie z opisem producenta, a do tego pięknie pachną i nie szkodzą zdrowiu.

Kilka greckich sklepów z kosmetykami


http://www.olivegarden.gr/


https://www.greekpharma.com/product-category/face/


http://www.e-corfu.com/cosmetic-products-c-62.html


http://www.venussecrets.com/

 

ręcznie robione


https://www.zestcosmetics.gr/product/category/846106/

 

1

Muzyczny dzionek – Γιάννης Χρυσομάλλης (Yiannis Hrisomallis)

    2017-06-01 06.52.40 Jakiś czas temu gdy byłam bardzo związana z Kretą, właśnie tam pierwszy raz usłyszałam muzykę Yianniego. Muszę przyznać, że nadal kojarzy mi się z cudownym widokiem kreteńskich gór w porannym słońcu i zapachem oliwnego gaju. Nie jest to typowa grecka muzyka, która zazwyczaj dla większości turystów jest męcząca i często porównywana do pobrzękiwania namolnego komara.

     Γιάννης Χρυσομάλλης znany jako Yanni jest greckim kompozytorem i pianistą samoukiem, podbijającym serca fanów na całym świecie. Urodził się 14 listopada w Kalamata (miasto położone na Peloponezie słynące z najwyższej jakości oliwek).W       1972 roku wyemigrował do USA gdzie żyje i                                                                           tworzy do dnia dzisiejszego.

Poniżej coś do posłuchania, Nostalgia mój ulubiony utwór Yianniego.

Miłego słuchania.

 

Dla zainteresowanych trasą koncertową:

 
http://www.yanni.com/discography

sm_7-2e347c21-1182-466d-8833-32d284c019ff

(photo by http://www.yanni.com)

Pita czy nie pita – souvlaki czyli grecki fast food

2017-05-31 11.27.55    Uwielbiam grecką wersję street-food, królują tu souvlaki. Restauracje, tawerny lub małe budki z souvlakami są dosłownie wszędzie. Dobra ale właściwie co to są te souvlaki hęęęę?

   Zacznijmy od tego, że souvlaki i gyros to zupełnie coś innego, choć bardzo często są mylone. Souvla oznacza szpikulec, także souvlaki to nic innego jak grillowane kawałki mięsa nadziane na szpikulec do szaszłyków. Najczęściej rodzaj mięsa to wieprzowina ewentualnie kurczak. Osobiście nie polecam kurczaka, mięso to jest zbyt chude, poddane obróbce termicznej robi się suche jak papier. Sposób podania souvlaków to: tylihto – mięso zawinięte w chlebek pita, merida – wieksza porcja podawana na talerzu (sto piato) lub na wynos (se paketo lub gia ekso), kalamaki – gdy zamówimy tą wersję otrzymamy szaszłyka z kawałkiem cytryny i pieczywo (najczęściej podawane z bułką).
Moim numerem jeden są souvlaki pita ap’ola (czyli ze wszystkim, można powiedzieć wersja „na bogato”). W puszysty chlebek pita zawinięte jest mięso, plastry pomidora, krążki czerwonej cebuli, frytki, czasem listek sałaty, a to wszystko polane jest przepysznym sosem tzatziki (jogurtowo-ogórkowy sos z dodatkiem czosnku). Najważniejsze jest to, aby w kęsie znalazł się każdy składnik dania równocześnie, wtedy właśnie poznamy prawdziwy smak souvlaka pita. Podczas jedzenia pamiętajmy, że sok z pomidorów i sos tzatziki lubią kapać na ubranie :lol:  także można się pięknie upaprać, a plamy po tej mieszance nie chcą chętnie schodzić niestety.

Być jak Ironman – malotira

tumblr_nv570sJt4r1sivwjto1_540    Okazuje się że Grecja to nie są jedynie suvlaki (traktowane przez Greków jako jedzenie śmieciowe) musaka i sałatka wiejska. Grecja to również cały wachlarz ziół. Ziół rosnących często wysoko w górach, dziko, zbieranych ręcznie, eko bio i co tylko chcemy. Na ziółka wpadniemy wszędzie w sklepach z regionalnymi wyrobami, ale także w sklepach spożywczych, straganach etc..  Czasem możemy mieć problem ze znalezieniem dobrej czarnej herbaty, ale zioła są dosłownie wszędzie. Szczerze mówiąc do tej pory nie spotkałam jeszcze Greka, który by pił czarną herbatę ooo tak sobie, tak jak Polacy czy Anglicy . Jesli zamówimy herbatę w kawiarni czy tawernie wszyscy będą myśleli, że jestęśmy przeziębieni. W GR pija się herbaty, ale w większości są to napary ziołowe. Najsłynniejszym z nich jest górska herbata Malotira (Sideritis Siriaca), prywatnie mówię na nią ‚włochacz’ poniważ łodygę i listki pokrywają delikatne włoski. Roślina ta zawiera tak wiele żelaza, że nawet jej łacińska nazwa pochodzi od greckiego słowa sidero (σίδερο) czyli żelazo, sideritis- to ten zrobiony z żelaza. Herbatka ‚Ironmana’ zadziała na nas przecibakteryjnie i przeciwzapalnie, ale to nie koniec walczy również aktywnie z niedokrwistością, osteoporozą i nadciśnieniem. Najczęściej jest stosowana podczas przeziębień.

    Naukowcy zainteresowani właściwościami malotiry po jej przebadaniu stwierdzili, iż jej stosowanie nie powoduje skutków ubocznych. Najnowsze badania prowadzone na uniwersytecie w Atenach dowiodły, że wspomniana roślina posiada bardzo silne działanie antyoksydacyjne (walczy z nowotworami).

   W GR możemy kupić kwiatostany wraz z łodygami lub same kwiatki, które to są używane do przygotowywania napojów.  Możemy ją pić jako lekki napój, a także jako odwar. Suszone kwiatuszki (lub łodygę z listkami i kwiatami) zalewamy gorącą wodą i parzymy 3-5 minut. Ja po delikatnym przestudzeniu odcedzam napar i dodaję cytrynę plus miodzik. Jeśli chcemy przygotować odwar to zioło musimy gotować od 3 do 5 minut. Odwar jest bardziej intensywną wersją.

Στην υγειά μας! (Stin ja mas!)

Nasze zdrowie!

Wielki Piątek & Sobota same atrakcje

VID-20170416-WA0001_22399

    W Wielki Piątek największą atrakcją dla turystów przybywających na Patmos jest procesja.  Od godziny 17ej wszyscy mogą udać się do kościołów pomagać w przygotowaniach – przystrajanie grobu Jezusa, który to później jest niesiony na przedzie procesji. Procesje ruszają z różnych, największych miasteczek wyspy. Przechodzą ciasnymi uliczkami, łączą się w mieście Hora i w miasteczku Skala. Setki ludzi podążają za grobem Jezusa. Procesja kończy się około godziny 22ej. Po paru godzinach chodzenia wszyscy wygłodniali biegną do pobliskich tawern na kolację.

    Sobota Wielkanocna – w klasztorze, w Horze o godzinie 11ej odbywa się msza, natomiast najsłynniejsze nabożeństwo tego dnia ma miejsce w nocy. Mieszkańcy i goście gromadzą się ze świecami w rękach, aby świętować Zmartwychwstanie Chrystusa.  Po mszy wystrzeliwane są fajerwerki.

Wielki Czwartek

Niptir-4a   Stało się nadszedł Wielki Czwartek. Jeden z dwóch dużych placów stolicy wyspy Patmos – Hora będzie okupowany przez wiernych. Dzisiaj będzie się tam działo, a mianowicie obmywanie stóp wiernych wodą świeconą.   Na placu pojawia się drewniana platforma,     na której zobaczymy opata i 12 mnichów z klasztoru w Horze. Opat po obmyciu stóp mnichów udaje się w odosobnione miejsce, by zagłębić się w modlitwie. Cała ceremonia jest symboliczna, tak jak Jezus mył stopy swym uczniom, tak teraz mnisi obmywają stopy wiernych. Bardzo ważna lekcja pokory i mistyczne doświadczenie.

pasxa-patmos-teleti-niptiros-1900x700_c

Wielki Tydzień wyspiarsko

                                                                            

qr

   Mamy Wielki Tydzień na Patmos i w całej Grecji. Muszę wspomnieć, że Grecy bardziej celebrują Wielkanoc niż Święta Bożego Narodzenia, także odwrotni niż w Polacy.

   Dzisiaj Wielka Środa – mieszkańcy, a także wszyscy chętni turyści wybierają się do kościoła gdzie ksiądz dokonuje symbolicznego „maziania” poświęconym olejkiem. Olejek ten ma uzdrowić duszę i ciało – jak widać warto.

Wszyscy wypatrują już niecierpliwie jutrzejszego dnia, bo faktycznie będą atrakcje, ale o tym jutro.

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku czyli wizyta u lekarza

   SONY DSC Pan Połówek obudził się rano z opuchniętym, obolałym okiem. Na dzień dobry stwierdziliśmy, że taki stan rzeczy wymaga jatrosa (γιατρός – lekarz). Na Patmos jest tylko jedna mała przychodnia i kilka małych gabinetów (różnych specjalizacji), do tego kilka aptek. Na dzień dzisiejszy w miejscowości Skala odkryłam jeno dwie. Wracając do sprawy, pojawia się pierwszy problem czy okulista przyjmuje. Dzwonimy do centrum dowodzenia wszechświata czyli pani Babci. Okazuje się że w przychodni dzisiaj nie ma okulisty, będzie może w przyszłym tygodniu, ale jest teraz na wyspie okulista z pobliskiej wyspy Leros. Wystarczy iść do gabinetu, odczekać swoje i człowieka przyjmie, niestety jest to lekarz prywatny.

   Każdy kto mieszka w Grecji żeby się leczyć powinien być ubezpieczony. Trzeba zapłacić składkę i można korzystać z państwowej służby zdrowia, jeśli nie wykupimy ubezpieczenia będziemy musieli płacić za wizyty. Niestety nie wszyscy lekarze honorują ubezpieczenie, są lekarzami prywatnymi i tak jak PL musimy zapłacić za ich poradę.

    W pięć minut po telefonie do pani Babci dotarliśmy do poczekalni. W małym białym budynku, na parterze poczekalnia z sofą i paroma fotelami. W kolejce przed nami 2 zakonnice, jeden mężczyzna po 40tce okazało się że ma na imię Kostas. Początki były trudne, bo wszyscy wyczaili obcy element pod postacią mnie. Przyglądali się, coś tam szeptem do siebie mówili. Nagle mój Połówek nie wytrzymał i zagadał do Kostasa po grecku. W momencie gdy usłyszeli ojczysty język się zaczęło. Miałam wrażenie, że nawet ściany poczekalni mówią :lol:  Coś pięknego choć trudno się w tym odnaleźć. Mówili wszyscy, równocześnie. Opowiadali co się komu stało po czym przeszli do dramatów rodzinnych i ostatnich ploteczek. Mówili całymi ciałami, ponieważ Grecy tak właśnie mówią. Podczas mówienia gestykulują. Chyba jeszcze nie widziałam Greka, który potrafi rozmawiać bez ruszenia choćby jedną ręką. Rozmawiają głośno, czasem możemy odnosić wrażenie, że się kłócą, nic bardziej mylnego – oni tylko dyskutują.

   Pan Połówek po 40 minutach czekania został przyjęty, wrócił z gabinetu z karteczką. Hmmmm myślę recepta. Pytam się co ma na tej recepcie, a tu zdziwienie. Na recepcie ani pieczątki lekarza, ani adresu, danych pacjenta etc.. Okazało się że nie ma recept, bo wszystko można kupić w aptece i jest dostępne od tak. W aptece kupimy bez recepty antybiotyki, tabletki antykoncepcyjne i wszystko to co w PL jest na receptę. Wystarczy powiedzieć co się chce i po sprawie.

Wot uproszczenie.

Kraina złotem płynąca

Skala Patmos Uwielbiam tą chwilę gdy zasiadamy w małej tawernie i po minucie kelner przynosi nam świeży chleb. Z trudem się powstrzymuję żeby nie zjeść wszystkich krom. Chleb Grecy jedzą z oliwą w oczekiwaniu na zamówione potrawy, jedzą go do wszystkiego i ze wszystkim . Tak po prostu odrywają kawałek kromki, moczą go w przepysznej oliwie i jedzą. Tak oliwa! Jakieś dwa lata temu dostałam 2 litry oliwy od zaprzyjaźnionego Kreteńczyka, właściciela gaju oliwnego. Muszę przyznać, że pierwszy raz jadłam taką oliwę, zielonkawy kolor, smak delikatny i lekko orzechowy, zapach orzechowy z dodatkiem jakby rozmarynu.  I pomyśleć, że wszystko zaczęło się dawno, dawno temu dzięki Atenie. Zgodnie z tym w co wierzą Grecy to właśnie Atena podarowała mieszkańcom Peloponezu sadzonkę drzewa oliwnego, która to uratowała ich od niedostatku. Teraz drzewa oliwne znajdziemy w wielu zakątkach świata.  Oczywiście Kreteńczycy (jak to oni –  pomimo tego, że drzewa oliwne rosły od dawien dawna na terenie Palestyny, Syrii, a także Libanu) uważają, że pierwotnie występowały jedynie na Krecie.

    Okazuje się że ta oliwa, która zalewa polskie markety to wcale nie jest taka super.  Gdy pytam znajomych Greków skąd najlepiej kupować ‘płynne złoto’ wszyscy są jednomyślni: Kreta. Jednak wybór oliwy to nie jest taka prosta sprawa. Większość z nas nie ma bladego pojęcia o tym na co zwracać uwagę przy dokonywaniu wyboru oliwy.  Jakość oliwy z oliwek mierzy się w procentach kwasowości, powinna być nie większa niż 0,8 grama na 100 gramów. Powinna być wytwarzana całkowicie bez użycia jakichkolwiek rozpuszczalników i w temperaturze 30 ° C (oznaczenie: Cold Pressed). Po zbiorze oliwek pakowane są one w worki i transportowane do fabryki, tam są myte i wyciskane. Pojawia się oliwa niefiltrowana. W tym momencie pobierane są próbki, a następnie wspomniane próbki wysyłane są do certyfikowanego laboratorium chemicznego w celu sprawdzenia kwasowości. Jeśli procent kwasowości jest niższy niż 2,0% jest to oliwa „Virgin”, jeśli procent kwasowości spada do 0,8% lub poniżej, to oliwa może być nazwana „Extra Virgin”. Najlepsze oliwy powstają z mieszanki owoców zielonych i czarnych. Należy również zwrócić uwagę na to aby oliwa była mętna, oznacza to, że zawiera bardzo dużo silnych przeciwutleniaczy.

    Od dawien dawna starożytni lekarze wiedzieli o uzdrawiającej ‘mocy’ ukrytej w drzewkach oliwnych. Eksperci udowodnili, że w oliwie znajdziemy między innymi kwasy Omega 3 i 6, a także jednonienasycone kwasy tłuszczowe. Dzięki takiej zawartości oliwa chroni nasze serce, opóźnia starzenie, reguluje poziom cholesterolu, a co najważniejsze obniża prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwór. Grecy używają oliwy i oliwek wewnętrznie – jedząc, ale także produkują z nich różne cuda, przetwory, kosmetyki etc..

Na Krecie znajdziemy wiele sklepików sprzedających oliwę z lokalnych, małych gospodarstw jak na przykład jeden z moich ulubionych Creta Earth wmałym miasteczku Plakias:
http://www.cretaearth.com/default.aspx?lan=En
. Można również w ramach walki z nudą podczas urlopu skoczyć na farmę oliwną – właściciele na 100% będą zadowoleni gdy zobaczą gości.

Na zdrowie! /Στην υγειά μας!/ Stin ja mas!