Być jak Ironman – malotira

tumblr_nv570sJt4r1sivwjto1_540    Okazuje się że Grecja to nie są jedynie suvlaki (traktowane przez Greków jako jedzenie śmieciowe) musaka i sałatka wiejska. Grecja to również cały wachlarz ziół. Ziół rosnących często wysoko w górach, dziko, zbieranych ręcznie, eko bio i co tylko chcemy. Na ziółka wpadniemy wszędzie w sklepach z regionalnymi wyrobami, ale także w sklepach spożywczych, straganach etc..  Czasem możemy mieć problem ze znalezieniem dobrej czarnej herbaty, ale zioła są dosłownie wszędzie. Szczerze mówiąc do tej pory nie spotkałam jeszcze Greka, który by pił czarną herbatę ooo tak sobie, tak jak Polacy czy Anglicy . Jesli zamówimy herbatę w kawiarni czy tawernie wszyscy będą myśleli, że jestęśmy przeziębieni. W GR pija się herbaty, ale w większości są to napary ziołowe. Najsłynniejszym z nich jest górska herbata Malotira (Sideritis Siriaca), prywatnie mówię na nią ‚włochacz’ poniważ łodygę i listki pokrywają delikatne włoski. Roślina ta zawiera tak wiele żelaza, że nawet jej łacińska nazwa pochodzi od greckiego słowa sidero (σίδερο) czyli żelazo, sideritis- to ten zrobiony z żelaza. Herbatka ‚Ironmana’ zadziała na nas przecibakteryjnie i przeciwzapalnie, ale to nie koniec walczy również aktywnie z niedokrwistością, osteoporozą i nadciśnieniem. Najczęściej jest stosowana podczas przeziębień.

    Naukowcy zainteresowani właściwościami malotiry po jej przebadaniu stwierdzili, iż jej stosowanie nie powoduje skutków ubocznych. Najnowsze badania prowadzone na uniwersytecie w Atenach dowiodły, że wspomniana roślina posiada bardzo silne działanie antyoksydacyjne (walczy z nowotworami).

   W GR możemy kupić kwiatostany wraz z łodygami lub same kwiatki, które to są używane do przygotowywania napojów.  Możemy ją pić jako lekki napój, a także jako odwar. Suszone kwiatuszki (lub łodygę z listkami i kwiatami) zalewamy gorącą wodą i parzymy 3-5 minut. Ja po delikatnym przestudzeniu odcedzam napar i dodaję cytrynę plus miodzik. Jeśli chcemy przygotować odwar to zioło musimy gotować od 3 do 5 minut. Odwar jest bardziej intensywną wersją.

Στην υγειά μας! (Stin ja mas!)

Nasze zdrowie!

Wielki Piątek & Sobota same atrakcje

VID-20170416-WA0001_22399

    W Wielki Piątek największą atrakcją dla turystów przybywających na Patmos jest procesja.  Od godziny 17ej wszyscy mogą udać się do kościołów pomagać w przygotowaniach – przystrajanie grobu Jezusa, który to później jest niesiony na przedzie procesji. Procesje ruszają z różnych, największych miasteczek wyspy. Przechodzą ciasnymi uliczkami, łączą się w mieście Hora i w miasteczku Skala. Setki ludzi podążają za grobem Jezusa. Procesja kończy się około godziny 22ej. Po paru godzinach chodzenia wszyscy wygłodniali biegną do pobliskich tawern na kolację.

    Sobota Wielkanocna – w klasztorze, w Horze o godzinie 11ej odbywa się msza, natomiast najsłynniejsze nabożeństwo tego dnia ma miejsce w nocy. Mieszkańcy i goście gromadzą się ze świecami w rękach, aby świętować Zmartwychwstanie Chrystusa.  Po mszy wystrzeliwane są fajerwerki.

Wielki Czwartek

Niptir-4a   Stało się nadszedł Wielki Czwartek. Jeden z dwóch dużych placów stolicy wyspy Patmos – Hora będzie okupowany przez wiernych. Dzisiaj będzie się tam działo, a mianowicie obmywanie stóp wiernych wodą świeconą.   Na placu pojawia się drewniana platforma,     na której zobaczymy opata i 12 mnichów z klasztoru w Horze. Opat po obmyciu stóp mnichów udaje się w odosobnione miejsce, by zagłębić się w modlitwie. Cała ceremonia jest symboliczna, tak jak Jezus mył stopy swym uczniom, tak teraz mnisi obmywają stopy wiernych. Bardzo ważna lekcja pokory i mistyczne doświadczenie.

pasxa-patmos-teleti-niptiros-1900x700_c

Wielki Tydzień wyspiarsko

                                                                            

qr

   Mamy Wielki Tydzień na Patmos i w całej Grecji. Muszę wspomnieć, że Grecy bardziej celebrują Wielkanoc niż Święta Bożego Narodzenia, także odwrotni niż w Polacy.

   Dzisiaj Wielka Środa – mieszkańcy, a także wszyscy chętni turyści wybierają się do kościoła gdzie ksiądz dokonuje symbolicznego „maziania” poświęconym olejkiem. Olejek ten ma uzdrowić duszę i ciało – jak widać warto.

Wszyscy wypatrują już niecierpliwie jutrzejszego dnia, bo faktycznie będą atrakcje, ale o tym jutro.

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku czyli wizyta u lekarza

   SONY DSC Pan Połówek obudził się rano z opuchniętym, obolałym okiem. Na dzień dobry stwierdziliśmy, że taki stan rzeczy wymaga jatrosa (γιατρός – lekarz). Na Patmos jest tylko jedna mała przychodnia i kilka małych gabinetów (różnych specjalizacji), do tego kilka aptek. Na dzień dzisiejszy w miejscowości Skala odkryłam jeno dwie. Wracając do sprawy, pojawia się pierwszy problem czy okulista przyjmuje. Dzwonimy do centrum dowodzenia wszechświata czyli pani Babci. Okazuje się że w przychodni dzisiaj nie ma okulisty, będzie może w przyszłym tygodniu, ale jest teraz na wyspie okulista z pobliskiej wyspy Leros. Wystarczy iść do gabinetu, odczekać swoje i człowieka przyjmie, niestety jest to lekarz prywatny.

   Każdy kto mieszka w Grecji żeby się leczyć powinien być ubezpieczony. Trzeba zapłacić składkę i można korzystać z państwowej służby zdrowia, jeśli nie wykupimy ubezpieczenia będziemy musieli płacić za wizyty. Niestety nie wszyscy lekarze honorują ubezpieczenie, są lekarzami prywatnymi i tak jak PL musimy zapłacić za ich poradę.

    W pięć minut po telefonie do pani Babci dotarliśmy do poczekalni. W małym białym budynku, na parterze poczekalnia z sofą i paroma fotelami. W kolejce przed nami 2 zakonnice, jeden mężczyzna po 40tce okazało się że ma na imię Kostas. Początki były trudne, bo wszyscy wyczaili obcy element pod postacią mnie. Przyglądali się, coś tam szeptem do siebie mówili. Nagle mój Połówek nie wytrzymał i zagadał do Kostasa po grecku. W momencie gdy usłyszeli ojczysty język się zaczęło. Miałam wrażenie, że nawet ściany poczekalni mówią :lol:  Coś pięknego choć trudno się w tym odnaleźć. Mówili wszyscy, równocześnie. Opowiadali co się komu stało po czym przeszli do dramatów rodzinnych i ostatnich ploteczek. Mówili całymi ciałami, ponieważ Grecy tak właśnie mówią. Podczas mówienia gestykulują. Chyba jeszcze nie widziałam Greka, który potrafi rozmawiać bez ruszenia choćby jedną ręką. Rozmawiają głośno, czasem możemy odnosić wrażenie, że się kłócą, nic bardziej mylnego – oni tylko dyskutują.

   Pan Połówek po 40 minutach czekania został przyjęty, wrócił z gabinetu z karteczką. Hmmmm myślę recepta. Pytam się co ma na tej recepcie, a tu zdziwienie. Na recepcie ani pieczątki lekarza, ani adresu, danych pacjenta etc.. Okazało się że nie ma recept, bo wszystko można kupić w aptece i jest dostępne od tak. W aptece kupimy bez recepty antybiotyki, tabletki antykoncepcyjne i wszystko to co w PL jest na receptę. Wystarczy powiedzieć co się chce i po sprawie.

Wot uproszczenie.

Kraina złotem płynąca

Skala Patmos Uwielbiam tą chwilę gdy zasiadamy w małej tawernie i po minucie kelner przynosi nam świeży chleb. Z trudem się powstrzymuję żeby nie zjeść wszystkich krom. Chleb Grecy jedzą z oliwą w oczekiwaniu na zamówione potrawy, jedzą go do wszystkiego i ze wszystkim . Tak po prostu odrywają kawałek kromki, moczą go w przepysznej oliwie i jedzą. Tak oliwa! Jakieś dwa lata temu dostałam 2 litry oliwy od zaprzyjaźnionego Kreteńczyka, właściciela gaju oliwnego. Muszę przyznać, że pierwszy raz jadłam taką oliwę, zielonkawy kolor, smak delikatny i lekko orzechowy, zapach orzechowy z dodatkiem jakby rozmarynu.  I pomyśleć, że wszystko zaczęło się dawno, dawno temu dzięki Atenie. Zgodnie z tym w co wierzą Grecy to właśnie Atena podarowała mieszkańcom Peloponezu sadzonkę drzewa oliwnego, która to uratowała ich od niedostatku. Teraz drzewa oliwne znajdziemy w wielu zakątkach świata.  Oczywiście Kreteńczycy (jak to oni –  pomimo tego, że drzewa oliwne rosły od dawien dawna na terenie Palestyny, Syrii, a także Libanu) uważają, że pierwotnie występowały jedynie na Krecie.

    Okazuje się że ta oliwa, która zalewa polskie markety to wcale nie jest taka super.  Gdy pytam znajomych Greków skąd najlepiej kupować ‘płynne złoto’ wszyscy są jednomyślni: Kreta. Jednak wybór oliwy to nie jest taka prosta sprawa. Większość z nas nie ma bladego pojęcia o tym na co zwracać uwagę przy dokonywaniu wyboru oliwy.  Jakość oliwy z oliwek mierzy się w procentach kwasowości, powinna być nie większa niż 0,8 grama na 100 gramów. Powinna być wytwarzana całkowicie bez użycia jakichkolwiek rozpuszczalników i w temperaturze 30 ° C (oznaczenie: Cold Pressed). Po zbiorze oliwek pakowane są one w worki i transportowane do fabryki, tam są myte i wyciskane. Pojawia się oliwa niefiltrowana. W tym momencie pobierane są próbki, a następnie wspomniane próbki wysyłane są do certyfikowanego laboratorium chemicznego w celu sprawdzenia kwasowości. Jeśli procent kwasowości jest niższy niż 2,0% jest to oliwa „Virgin”, jeśli procent kwasowości spada do 0,8% lub poniżej, to oliwa może być nazwana „Extra Virgin”. Najlepsze oliwy powstają z mieszanki owoców zielonych i czarnych. Należy również zwrócić uwagę na to aby oliwa była mętna, oznacza to, że zawiera bardzo dużo silnych przeciwutleniaczy.

    Od dawien dawna starożytni lekarze wiedzieli o uzdrawiającej ‘mocy’ ukrytej w drzewkach oliwnych. Eksperci udowodnili, że w oliwie znajdziemy między innymi kwasy Omega 3 i 6, a także jednonienasycone kwasy tłuszczowe. Dzięki takiej zawartości oliwa chroni nasze serce, opóźnia starzenie, reguluje poziom cholesterolu, a co najważniejsze obniża prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwór. Grecy używają oliwy i oliwek wewnętrznie – jedząc, ale także produkują z nich różne cuda, przetwory, kosmetyki etc..

Na Krecie znajdziemy wiele sklepików sprzedających oliwę z lokalnych, małych gospodarstw jak na przykład jeden z moich ulubionych Creta Earth wmałym miasteczku Plakias:
http://www.cretaearth.com/default.aspx?lan=En
. Można również w ramach walki z nudą podczas urlopu skoczyć na farmę oliwną – właściciele na 100% będą zadowoleni gdy zobaczą gości.

Na zdrowie! /Στην υγειά μας!/ Stin ja mas!

Cziiiizzzz! Uśmiech proszę.

    Matko i córko jakie to wszystko dziwne. Zawsze jak wracam z GR jestem naładowana pozytywnymi wibracjami, cieszą mnie małe rzeczy. Każdy dzień jest fajny, ciągle szukam pozytywów we wszystkim. Umysł i ciało naładowane mam pozytywną energią.       Tiaaaaa… wstaję rano i idę z psem na spacer, w tym momencie dopada mnie 2017-03-28 11.00.39rzeczywistość. Mijam ludzi z uśmiechem na ustach, no i właśnie … wszyscy na mnie patrzą w dziwny sposób. Prawie jak na zabójczynię ich chomika. Identyczna sytuacja w pracy. Czasem nawet słyszę magiczne zdanie: A ty z czego się tak cieszysz? Zawsze odpowiadam: A ze wszystkiego, bo co mam płakać?

Tak będę się cieszyć, będę się cieszyć całą sobą na przekór wszystkim. (Dodam tylko, że też mam kredyt, problemy jak każdy człowiek).

   Ostatnio przeczytałam tyle fajnych rzeczy na jednym z moich ulubionych blogów (klik
http://www.pepsieliot.com/
) o byciu tu i teraz. Po głębszym przemyśleniu stwierdziłam, że coś w tym jest. Przecież każdego dnia myślami trwamy w przeszłości lub wybiegamy w przyszłość. Spacerowałam rano z 4nogiem i złapałam się na tym, że wcale nie koncentruję się na danej chwili w teraźniejszości. Przez większość czasu w mojej głowie toczył się wyścig myśli: co zrobię na śniadanie, co będzie się działo w pracy, co po pracy, jakie zakupy jedzeniowe, co załatwię bla bla bla Nagle stanęłam i myślę ejjjjj moment nawet nie pamiętasz jak się znalazłaś w tym miejscu. Zrobiłam krok przy czym postanowiłam, że nie będę myśleć o niczym innym tylko o tym co jest tu i teraz. Przyznaję bez bicia – dawno nie miałam tak miłego porannego spaceru, dźwięki, zapachy zaczęły do mnie docierać z ogromną siłą, tak wyraźne jak nigdy dotąd. Pamiętam to wszystko z dzieciństwa, dosłownie jakbym się cofnęła w czasie.

    Po tym odkryciu, a właściwie przełomie  obiecałam sobie, że  już zawsze chcę być w tu i teraz. Czerpać garściami z rzeczywistości, a przede wszystkim przeżyć swoje życie.

Patmos – a skąd to?

Patmos (Πάτμος) to taka mała wysepka na Morzu Egejskim. Najbardziej wysunięta na północ wyspa archipelagu Dodekanez. Ze starożytnej mitologii dowiadujemy się, że wyspa ta została nazwana na cześć bogini Artemidy. To właśnie ona gdy w świetle księżyca zobaczyła w morskiej wodzie skrawek lądu zapragnęła, by Zeus i Posejdon wydobyli go specjalnie dla niej. Pierwsza świątynia Artemidy została wzniesiona na wyspie przez Ortestesa (syna Agamemnona i Klitajmestry). Pomścił on ojca zabijając jego morderczynię czyli swoją matkę. Mordesrtwo matki ściągnęło na niego Erynie (boginie kary, zemsty i gniewu) co równało się z obłędem, by uniknąć ich gniewu ukrył się na Patmos. Artemida nakazała mu sprowadzić swój posąg z Taurydy (dzisiejszy Krym). po wykonaniu zadania uwolniła go od winy i choroby psychicznej. Ortestes wraz ze swoją siostrą Ifigenią ustanowił kult Artemidy na wyspie Patmos.

Biedna mała wysepka przez wieki pzrechodziła z rąk do rąk, Turcy, Wenecjanie, Ateńczycy, ciągle napadana przez piratów, oooo kogo tam nie było. Jednak największe cuda na wyspie działy się za panowania Rzymian. Wyspa opustoszała i zaczęto jej uzywać jako miejsce zesłania dla niepokornych jednostek. W taki właśnie sposób ląduje na Patmos Apostoł Jan. Wygnany przez cesarza Tytusa Flawiusza Domitianusa za głoszenie słowa Bożego. (Eksperci jednak nie są jednogłośni co do tego czy faktycznie było to zesłanie). Jan zamieszkujący jedną z jaskiń na wyspie doznaje objawienia, pod wpływem którego pisze Ἀποκάλυψις Ιωάννου – Objawienie Jana, jedyną proroczą księgę Nowego Testamentu. Po dziś dzień to właśnie z objawienia Jana słynie wyspa, a coraz to większe grupy pielgrzymów z całego świata odwiedzają Grotę Apokalipsy (Το Σπήλαιο της Αποκάλυψης).

 

Szukała w:


http://www.patmos-island.com/en/pages/the_name_patmos

http://mateusz.pl/mt/js/Jacek-Swiecki/Tam-gdzie-powstawala-Apokalipsa-sw-Jana/11-Wyspa-skarbow.htm

http://www.in2greece.com/english/places/summer/islands/patmos.htm
www.greeka.com

http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,11476239,Ikona_nie_udaje_Greka.html?disableRedirects=true
 http://www.polskatimes.pl/artykul/794922,sw-jan-ewangelista-apostol-ktory-nie-zawahal-sie-stac-pod-krzyzem-chrystusa,id,t.html
Pamiętaj kopiując materiały z tego bloga, bez mojej zgody łamiesz prawo.   

Pomożecie?! Pomożemy!

     Piękny dzionek, słońce świeci. Pan Połówek wpada na pomysł, idziemy do kawiarni napić się kawy. Usiedliśmy na zewnątrz, żeby nacieszyć się promieniami słońca. Gadamy o wszystkim i o niczym, aż tu nagle…… tiaaaaaa pojawia się karawan. Wysiada z niego pop, podchodzi do nas i zadaje pytanie: „Synu czy możesz nam pomóc nieść nieboszczkę do kościoła?” W tym momencie kawałek pysznego ciasta, który próbowałam załadować do ust najnormalniej w świecie wypadł i z mlaśnięciem spadł na talerzyk. Chyba pierwszy raz w życiu mnie zatkało. Pan Połówek wstał i poszedł pomagać. Niestety na Patmos jest zwyczaj pozostawienia otwartej trumny, więc bidak musiał patrzeć na nieboszczkę. Ja zostałam z moim ciastem, jednak jakoś tak już nie byłam zbyt głodna. Zaczęłam obserwować placyk, bardzo fajne miejsce, kawiarenki, na środku piękne stare drzewo oliwne, pod drzewem kiosk. Oooo pełno kolorowej prasy, aż po samą ziemię (dosłownie). Nagle na placyku pojawiają się dwa rozbawione pieski. Jeden podbiega do gazet, podnosi małą łapkę i dokonuje akcji psik psik. Jego kolega oczywiście musi być lepszy i poprawia po kumplu. Właściciel kiosku ubawiony sytuacją po przysłowiowe pachy uśmiecha się do mnie szeroko i krzyczy ‚ Ja su!’ – Cześć! Tego włąśnie chcę się nauczyć od Greków, dla nich nie ma czegoś takiego jak tabu i nigdy nie przejmują się pierdołami  ;-)

Witajta w całkiem innym świecie

Muszę przyznać że to było naprawdę mocne zderzenie z grecką rzeczywistością. Wszyscy znają te pulsujące życiem miasteczka pełne turystów, tętniące muzyką i zapachami sródziemnomorskiej kuchni. Jak ktoś wspomni o Grecji to w momencie przed naszymi oczami pojawia się pocztówka przysłana przez Zośkę, taka z palmami i plażą. Tiaaaaa. No właśnie późną wiosną,latem, wczesną jesienią wyjazd do Grecji jest genialnym pomysłem. Trochę gorzej wygląda sprawa zimą.

Właśnie wróciłam z mojego Patmos i muszę przyznać, że dotarcie tam w sezonie zimowym nie jest wcale takie proste. Latem wsiadam do samolotu w KTW lub KRK i po 2.30 h jestem na Kosie, kolejne 3 godzinki i jestem na miejscu. Zimą moja podróż trwała 14 godzin, bardzo męcząca i z przygodami bagażowymi, a także zdrowotnymi. Na szczęście na Kosie czekał na mnie mój Pan Połówek, bo inaczej kiepsko by było. Oboje wyczerpani wpakowałiśmy się na prom, znaleźlismy miejsca na sofie w kawiarni i jak reszta pasażerów zasneliśmy jak dzieci. Po paru godzinach obudził nas głos obsługi, informujący że jesteśmy w Skali – port na Patmos. Gdy wysiedliśmy cieszyłąm się strasznie, że jednak zabrałam ze sobą grubą, zimową kurtę z wielkim kapturem. Wiatr wiał przeraźliwie, krople wody morskiej rosiły twarz. Opatuleni kurtkami pobiegliśmy do domu. Rano okazało się że jestem główną i chyba jedyną atrakcją Skali.

Wszystkie miasteczka i miejscowości turystyczne są puste, poza mieszkańcami nie ma tam nikogo innego. Sklepiki są pozamykane, funkcjonują tylko niektóre tawerny, kawiarnie i sklepy z żywnością. Dla nas w PL to takie normalne wsiadamy do auta i jedziemy do marketu na szoping. Sprawa ma się zupełnie inaczej na Patmos, nie mamy tu galerii handlowej, są jedynie małe sklepy, wielkościowo połowa z Biedronki i asortyment bardzo podobny. Mieszkańcy głównie wydają pieniądze na jedzenie, prawdopodobnie dlatego, że na wyspie nie ma wielu sklepów z ubraniami, elektroniką etc. do tego ceny są wysokie. Transport czegokolwiek na wyspę jest dość skomplikowany, przez co odbija się to na cenach towarów.

Jadąc do GR zimą trzeba być przygotowanym na bliskie spotkania z wilgocią i prawda jest taka, że to nie jest wilgoć jak w PL kiedy pada deszcz przez tydzień. Mamy to szczęście i zarazem pecha, że mieszkamy bardzo blisko plaży. Latem – bosko, zimą – koszmar. Wilgoć zimą jest wszędzie przedostaje się przez drzwi i okna, każdym najmniejszym otworem. Przechodzi przez ubrania, nie jest ważne ile mamy na sobie warstw, ona tak czy inaczej dostanie się tam gdzie chce. Gdy wstajemy rano okazuje się, że po wszystkich oknach spływa strumień wody, ubrania zostawione gdzieś poza królestwem szafy są mokre i zimne. Wychodzimy z ciepłego łóżka i szybko biegniemy zrobić gorącą kawę, a przede wszystkim włączyć grzejnik. Około południa na zewnątrz jest cieplej niż w mieszkaniu także greckim sposobem otwieramy wszystkie okna i wietrzymy. Niestety nawet grzejnik i osuszacz powietrza nie radzą sobie ze wszędobylską wilgocią w wersji hardcore. Wieczorem należy pamiętać o włączeniu ‚magicznego sprzętu’ czyli elektrycznego koca, który podgrzewa łóżko. Tak więc po tygodniu obcowania z wilgocią, jazdą na skuterze i szaleństwami z dziećmi na placu zabaw wylądowałam z grypą pod kołdrą. Nie mogłam nawet na chwilę wyjść powygrzewać kości na słońcu bo sąsiadka Maria mnie pilnowała. Strasznie krzyczała jak tylko zobaczyła mnie siedzącą na ławce przed wejściem do budynku – Dziecko! To wszystko pogorszy! Poczujesz się gorzej! Trzeba przyznać, że sąsiedzi w GR są bardzo czujni i nic im nie umknie. Jednak jeśli człowiek chce sobie z kimś pogadać, zawsze można skoczyć drzwi obok i nigdy nie usłyszy się – yyyy nie mam czasu. Właśnie wychodzę. Etc.. Bardzo zazdroszczę tamtejszym kobietom, one cały czas mają w domu ciasto. Dziennie coś pieką na wypadek gości. Perfekcyjnie przygotowane. Dom lśni, a przysmaki gotowe w kuchni do podania. Na przykład pani babcia dzieci mojego pana Połówka  jest typową, grecką panią domu. Mała, krzykliwa, ogarnie każdy temat. Jednego dnia jej szukałam, poszłam zobaczyć do sąsiadki – iiiii się zaczęło. Znalazłam naszą babcię, siedziała przy kawie z koleżanką. Ta oczywiście podbiegła do mnie, wyściskała mnie, zaczęła przesłuchanie. Na moje szczęście nie było zbyt długie, bo praktycznie wszystko o mnie wiedziała od pani babci. Po chwili pojawiła się nastepna sąsiadka, usłyszała śmiech i stwierdziła, że wpadnie zobaczyć co się dzieje :-D   po 30 minutach pokój był pełen sąsiadek, które to oczywiście przypadkiem przechodziły i postanowiły wpaść.

Na szczęście takie momenty pozwalały zapomnieć, że jest zimno i że wieje niemiłosiernie. Kiedy siedzi się w kręgu tak otwartych na innych, życzliwych ludzi zapomina się o wszystkim.