Myju myju

Każda szanująca się grecka pani domu wstaje rano i robi co ? Myje chodnik. Tak właśnie myje chodnik przed domem. Powiem Wam, że przyłączyłam się do tej swego rodzaju chodnikowej łaźni i przyznaję jest to nawet przyjemne. Spotkało się to oczywiście z ogólną akceptacją sąsiadek. Teraz już wiem, że mycie chodnika z samego rana zastępuje czytanie gazet. Dowiecie się wszystkiego podczas zraszania chodnika, balkonu czy co tam macie do wymycia. Z samego rana poznaje się wszystkie możliwe ploteczki okolicy czyli kto, z kim , po co i za ile.

Kali mera wszystkim życzę!

20170722_102807

Z książką przed nosem – „Dom z pyłu i snów” B.Reid

2017-06-28 13.20.44Stary dom, rozstanie, wojna, burza uczuć… ten swoisty koktajl znajdziemy w książce Brendy Reid   „Dom z pyłu i snów”. Autorka od pierwszej strony stopniuje  wrażenia, zaczynamy od sielankowych obrazów, a dochodzimy do literatury sensacyjnej. Przy okazji pokazuje czytelnikom piękną Kretę, ale także jej specyficznych, rdzennych mieszkańców. Zamkniętych w sobie, upartych, walecznych, przywiązanych do tradycji, żyjących w zamkniętych małych społecznościach. Poznajemy życie na Krecie od podszewki. Zdecydowanie nie jest ono jedynie piękne, kolorowe, jak się okazuje potrafi być pełne żalu, gwałtu i bólu. Jak surowe potrafią być kreteńskie krajobazy, tak surowi potrafią być Kreteńczycy. Autorka przedstawia historię młodej kobiety Heavenly odnajdującej swoje miejsce w życiu i we wszechświecie, wchodzącej w zakamarki swojej duszy, zaczynającej nowe życie na pięknej wyspie jaką jest Kreta. Niestety podczas tej przemiany Kretę dosięga wojna, niemieckie siły wojskowe rujnują spokój panujący w kreteńskich wioskach.

   Zabierając się za czytanie byłam bardzo sceptycznie nastawiona. Myślałam że to kolejne romansidło w stylu on kocha ją, a ona go nie. Dzisiaj z czystym sumieniem moge przyznać, że jest to bardzo fajna książka, godna polecenia. Do tego byłam przeszczęśliwa czytając o miejscach, w których byłam. Książka Dom z pyłu i snów poza poszukiwaniem sensu życia, ciągłą walką,  daje czytelnikowi także piękno Krety. Poznajemy piękne krajobrazy, magiczne wręcz wschody i zachody słońca. Gorąco polecam zagłębienie się w tej mieszance emocji, pragnień, radości i smutku osadzonych w przepięknej scenerii.

Mam na to oko

 

2017-06-27 12.08.34    Znane we wszystkich językach świata, na wszystkich krańcach świata – złe oko. Podobno złe oko mogło się pojawić już nawet w Paleolicie, ale pewności badacze jednak nie mają. Istnieje w wielu różnych kulturach między innymi żydowskiej, muzułmańskiej, chrześcijańskiej, buddyjskiej. Złe oko jest przekleństwem rzuconym przez złośliwe spojrzenie. Osoba na którą zostało rzucone najczęściej nie jest tego świadoma, a czasem nawet osoba rzucająca Złe oko też nie wie, że właśnie jest jego twórcą. Wystarczy że jesteśmy pełni negatywnych emocji takich jak gniew lub zazdrość, popatrzymy na kogoś, pochwalimy jakąś rzecz i Złe oko może się przyplątać. Osoba będąca pod wpływem Mati (grecka wersja)  zaczyna się źle czuć, boli ją głowa, ma pecha, natomiast kwiatek dzień wcześniej pochwalony przez kogoś,  rosnący jak szalony zaczyna nagle żółknąć. Wieść gminna głosi, iż największą moc mają uroki rzucane przez posiadaczy błękitnych lub zielonych oczu. Będąc na Krecie wielu tamtejszych , rdzennych mieszkańców dosłownie uciekało przed spojrzeniem mojej mamy, która to ma błękitne oczy. Zastanawiałyśmy się o co chodzi, aż wreszcie znajoma Kretenka nas uświadomiła, że najnormalniej w świecie się boją. Obawiali się, że moja mama nawet chwaląc ich, przypadkowo rzuci na nich urok. Sytuacje czasem były komiczne, gimnastykowali się strasznie żeby tylko nie popatrzeć  jej w oczy. Ile razy gdy pochwaliła posiadacza jakiegoś przedmiotu, dyskretnie się odwracali żeby splunąć i pod nosem powiedzieć: skordo (czosnek). Podobno to miało odczynić rzucony urok.

    Tak dzieją się takie cuda na tym świecie, część ludzi myśli w logiczny sposób i wszystko tłumaczy naukowo, druga część natomiast będzie myślała, że to fatum, siła wyższa etc.. Prywatnie i całkowicie szczerze – ja tam wolę się chronić przed złym okiem Właśnie jak się przed tym chronić? Okazuje się że nie jesteśmy całkiem bezbronni. Istnieją bowiem ochronne talizmany, w każdej kulturze wyglądają w inny sposób i nazywają się różnie. W Grecji mamy wspomniane Mati, w Turcji Nazar, talizman wygląda w tych krajach następująco kulka lub krążek przypominające niebieskie czasem zielone oko. Judaizm stworzył Khamse lub Hamesh (dosłowne znaczenie –pięć), amulety w tej kulturze są bardziej skomplikowane, a mianowicie kulka będąca imitacją oka umieszczona jest na dłoni Miriam (siostra Mojżesza), natomiast w kulturze muzułmańskiej na dłoni Fatimy-Zahry (córka Mahometa). Najczęściej są to bransoletki, wisiorki, a także breloczki. Amulety te są symbolami błogosławieństwa, oznaczają boską opiekę. Noszenie talizmanu ma chronić przed negatywną energią, odbija on bowiem złe uroki. Skąd będziemy wiedzieć, że talizman działa? Jeśli w trakcie noszenia Mati pęknie, znaczy to że właśnie amulet nas ochronił i przyjął cały zły urok na siebie.

Dobry ręczniczek nie jest zły

IMG-20150917-WA0005     No i się zaczyna jak w reklamie biura podróży rodzinka biegnąca na plażę mająca jeden cel - zajęcie miejsca. Tiaaaaaa śmiejemy się, ale taka jest niestety prawda. Hmmm a jak to wygląda w Grecji, czy faktycznie biegamy z dmuchanym krokodylem i szałem w oczach po plaży lub nad basenem. Z moich obserwacji wynika iż porzuciliśmy walkę na parawany, może dlatego że parawan trochę duży i nie mieści się w walizce. Jednak że jesteśmy narodem walecznym, przerzuciliśmy się z płachty materiału przyczepionej do kijków na coś bardziej wyrafinowanego. JES! Ręcznik. Różne kolory, rozmiary, materiały oj jest w czym wybierać, a co najważniejsze mieści się w torbie podróżnej. Pomimo znaków na plaży lub nad basenem  – prosimy nie rezerwować miejsc ręcznikami! – ludziska biegną i rzucają te frotowe kawałki na leżaczki w celu dokonania ‚rezerwacji’. Oj podziwiam ich, a w szczególności te osoby, które będąc na urlopie wstają o 5ej rano żeby rzucić ścierką o leżaczek. Parę razy kiedy byłam na Krecie wracałam z imprezy nad ranem, myślałam że wszyscy goście smacznie śpią. O jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam osoby kroczące raźnie z ręcznikami pod pachami w stronę basenu. Myślę – ok facet idzie popływać z rana. Super ! Aktywność fizyczna, trening, trzeba dbać o ciałko. No cóż z podziwem zerkam i co widzę, pan którego wzięłam za sportowca rzuca 3 ręczniki na leżaki nad basenem, przeciąga się leniwie, po czym wraca do pokoju. Oczywiście ma wrodzona ciekawość nie daje mi spokoju i postanawiam sprawdzić kiedy to pan ręcznikowy i jego rodzina będą korzystać z ‚zarezerwowanych’ leżaków. Okazuje się że owszem  korzystali z nich przez może godzinę w ciągu całego dnia. Niestety osoby, które faktycznie chciały poleżeć nad basenem odbijały się od ręcznikowych rezerwacji i musiały leżeć na ziemi. Z dnia na dzień gości wstających o 5 rano przybywało, z tego też powodu musiałam się przenieść na plażę, tam przynajmniej nikt nie rezerwował miejsca na piasku :)

Co w greckim kremie piszczy ?

   SONY DSCTak! To co panie uwielbiają – kosmetyki.  Z tego co się orientuję to w PL raczej nie mamy na rynku wielu przedstawicieli greckich marek kosmetycznych. Królują tutaj dwie marki Korres, a gdzieś w tyle pozostaje Bio Aroma.


https://www.bioaroma.gr/gb/

    Greckie kosmetyki są przebogatą mieszanką czynnych składników pochodzenia naturalnego. Bazują na wyciągach z roślin, produktach pszczelich i olejkach eterycznych. Produkty te są w 90% lub 100% naturalne, nie zawierają silikonów, parabenów, glikolu propylenowego i wszystkich tych super substancji, których współcześni ludzie się obawiają .

  Poszczególne produkty używane do wyrobu greckich kosmetycznych cudów oczywiście są certyfikowane. Kremy, balsamy, żele eksplodują mocą natury. W stylowych opakowaniach dostajemy porcję mikstury w wersji eko, bio, natural. Co najfajniejsze to można te kosmetyki nawet jeść, gwarantuję że po dokonaniu konsumpcji nic nam się nie stanie, dzięki naturalnym składnikom. Serio próbowałam i żyję. Działają zgodnie z opisem producenta, a do tego pięknie pachną i nie szkodzą zdrowiu.

Kilka greckich sklepów z kosmetykami


http://www.olivegarden.gr/


https://www.greekpharma.com/product-category/face/


http://www.e-corfu.com/cosmetic-products-c-62.html


http://www.venussecrets.com/

 

ręcznie robione


https://www.zestcosmetics.gr/product/category/846106/

 

1

Muzyczny dzionek – Γιάννης Χρυσομάλλης (Yiannis Hrisomallis)

    2017-06-01 06.52.40 Jakiś czas temu gdy byłam bardzo związana z Kretą, właśnie tam pierwszy raz usłyszałam muzykę Yianniego. Muszę przyznać, że nadal kojarzy mi się z cudownym widokiem kreteńskich gór w porannym słońcu i zapachem oliwnego gaju. Nie jest to typowa grecka muzyka, która zazwyczaj dla większości turystów jest męcząca i często porównywana do pobrzękiwania namolnego komara.

     Γιάννης Χρυσομάλλης znany jako Yanni jest greckim kompozytorem i pianistą samoukiem, podbijającym serca fanów na całym świecie. Urodził się 14 listopada w Kalamata (miasto położone na Peloponezie słynące z najwyższej jakości oliwek).W       1972 roku wyemigrował do USA gdzie żyje i                                                                           tworzy do dnia dzisiejszego.

Poniżej coś do posłuchania, Nostalgia mój ulubiony utwór Yianniego.

Miłego słuchania.

 

Dla zainteresowanych trasą koncertową:

 
http://www.yanni.com/discography

sm_7-2e347c21-1182-466d-8833-32d284c019ff

(photo by http://www.yanni.com)

Pita czy nie pita – souvlaki czyli grecki fast food

2017-05-31 11.27.55    Uwielbiam grecką wersję street-food, królują tu souvlaki. Restauracje, tawerny lub małe budki z souvlakami są dosłownie wszędzie. Dobra ale właściwie co to są te souvlaki hęęęę?

   Zacznijmy od tego, że souvlaki i gyros to zupełnie coś innego, choć bardzo często są mylone. Souvla oznacza szpikulec, także souvlaki to nic innego jak grillowane kawałki mięsa nadziane na szpikulec do szaszłyków. Najczęściej rodzaj mięsa to wieprzowina ewentualnie kurczak. Osobiście nie polecam kurczaka, mięso to jest zbyt chude, poddane obróbce termicznej robi się suche jak papier. Sposób podania souvlaków to: tylihto – mięso zawinięte w chlebek pita, merida – wieksza porcja podawana na talerzu (sto piato) lub na wynos (se paketo lub gia ekso), kalamaki – gdy zamówimy tą wersję otrzymamy szaszłyka z kawałkiem cytryny i pieczywo (najczęściej podawane z bułką).
Moim numerem jeden są souvlaki pita ap’ola (czyli ze wszystkim, można powiedzieć wersja „na bogato”). W puszysty chlebek pita zawinięte jest mięso, plastry pomidora, krążki czerwonej cebuli, frytki, czasem listek sałaty, a to wszystko polane jest przepysznym sosem tzatziki (jogurtowo-ogórkowy sos z dodatkiem czosnku). Najważniejsze jest to, aby w kęsie znalazł się każdy składnik dania równocześnie, wtedy właśnie poznamy prawdziwy smak souvlaka pita. Podczas jedzenia pamiętajmy, że sok z pomidorów i sos tzatziki lubią kapać na ubranie :lol:  także można się pięknie upaprać, a plamy po tej mieszance nie chcą chętnie schodzić niestety.

Być jak Ironman – malotira

tumblr_nv570sJt4r1sivwjto1_540    Okazuje się że Grecja to nie są jedynie suvlaki (traktowane przez Greków jako jedzenie śmieciowe) musaka i sałatka wiejska. Grecja to również cały wachlarz ziół. Ziół rosnących często wysoko w górach, dziko, zbieranych ręcznie, eko bio i co tylko chcemy. Na ziółka wpadniemy wszędzie w sklepach z regionalnymi wyrobami, ale także w sklepach spożywczych, straganach etc..  Czasem możemy mieć problem ze znalezieniem dobrej czarnej herbaty, ale zioła są dosłownie wszędzie. Szczerze mówiąc do tej pory nie spotkałam jeszcze Greka, który by pił czarną herbatę ooo tak sobie, tak jak Polacy czy Anglicy . Jesli zamówimy herbatę w kawiarni czy tawernie wszyscy będą myśleli, że jestęśmy przeziębieni. W GR pija się herbaty, ale w większości są to napary ziołowe. Najsłynniejszym z nich jest górska herbata Malotira (Sideritis Siriaca), prywatnie mówię na nią ‚włochacz’ poniważ łodygę i listki pokrywają delikatne włoski. Roślina ta zawiera tak wiele żelaza, że nawet jej łacińska nazwa pochodzi od greckiego słowa sidero (σίδερο) czyli żelazo, sideritis- to ten zrobiony z żelaza. Herbatka ‚Ironmana’ zadziała na nas przecibakteryjnie i przeciwzapalnie, ale to nie koniec walczy również aktywnie z niedokrwistością, osteoporozą i nadciśnieniem. Najczęściej jest stosowana podczas przeziębień.

    Naukowcy zainteresowani właściwościami malotiry po jej przebadaniu stwierdzili, iż jej stosowanie nie powoduje skutków ubocznych. Najnowsze badania prowadzone na uniwersytecie w Atenach dowiodły, że wspomniana roślina posiada bardzo silne działanie antyoksydacyjne (walczy z nowotworami).

   W GR możemy kupić kwiatostany wraz z łodygami lub same kwiatki, które to są używane do przygotowywania napojów.  Możemy ją pić jako lekki napój, a także jako odwar. Suszone kwiatuszki (lub łodygę z listkami i kwiatami) zalewamy gorącą wodą i parzymy 3-5 minut. Ja po delikatnym przestudzeniu odcedzam napar i dodaję cytrynę plus miodzik. Jeśli chcemy przygotować odwar to zioło musimy gotować od 3 do 5 minut. Odwar jest bardziej intensywną wersją.

Στην υγειά μας! (Stin ja mas!)

Nasze zdrowie!

Wielki Piątek & Sobota same atrakcje

VID-20170416-WA0001_22399

    W Wielki Piątek największą atrakcją dla turystów przybywających na Patmos jest procesja.  Od godziny 17ej wszyscy mogą udać się do kościołów pomagać w przygotowaniach – przystrajanie grobu Jezusa, który to później jest niesiony na przedzie procesji. Procesje ruszają z różnych, największych miasteczek wyspy. Przechodzą ciasnymi uliczkami, łączą się w mieście Hora i w miasteczku Skala. Setki ludzi podążają za grobem Jezusa. Procesja kończy się około godziny 22ej. Po paru godzinach chodzenia wszyscy wygłodniali biegną do pobliskich tawern na kolację.

    Sobota Wielkanocna – w klasztorze, w Horze o godzinie 11ej odbywa się msza, natomiast najsłynniejsze nabożeństwo tego dnia ma miejsce w nocy. Mieszkańcy i goście gromadzą się ze świecami w rękach, aby świętować Zmartwychwstanie Chrystusa.  Po mszy wystrzeliwane są fajerwerki.

Wielki Czwartek

Niptir-4a   Stało się nadszedł Wielki Czwartek. Jeden z dwóch dużych placów stolicy wyspy Patmos – Hora będzie okupowany przez wiernych. Dzisiaj będzie się tam działo, a mianowicie obmywanie stóp wiernych wodą świeconą.   Na placu pojawia się drewniana platforma,     na której zobaczymy opata i 12 mnichów z klasztoru w Horze. Opat po obmyciu stóp mnichów udaje się w odosobnione miejsce, by zagłębić się w modlitwie. Cała ceremonia jest symboliczna, tak jak Jezus mył stopy swym uczniom, tak teraz mnisi obmywają stopy wiernych. Bardzo ważna lekcja pokory i mistyczne doświadczenie.

pasxa-patmos-teleti-niptiros-1900x700_c